Grzegorz Kolasiński - Strona Oficjalna
Moim zdaniem : Pytanie 2
Pytanie: Głównym atrybutem Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego jest wysoka jakość kształcenia. Jak na podstawie obserwacji, zdobytych doświadczeń i wiedzy, oceniam jakość kształcenia na uczelniach wyższych w Polsce?

    Moim zdaniem: Jakość kształcenia w Polsce jest na dobrym poziomie, szukałbym problemu gdzie indziej, który powoduje, że o obszarze Szkolnictwa Wyższego w Polsce mówi się źle. Po pierwsze zauważmy, że duże grono studentów polskich uczelni studiuje dla papierka a nie dla edukacji. Po drugie skokowy przyrost liczby studentów, mniej więcej 4 – krotny w ciągu ostatnich 15 lat jest faktem niezaprzeczalnym i przełoży się to w dłuższym okresie na postęp cywilizacyjny. Jest jednak rzeczą oczywistą, że przy takim przyroście średni poziom studiów musi spaść, bo przecież nie jest tak, że w ciągu tego okresu 4-krotnie więcej mamy osób uzdolnionych, pretendowanych do studiów wyższych na takim poziomie, jaki mieliśmy 15 lat temu.

    Częstym zjawiskiem jest narzekanie społeczeństwa na to iż system edukacji i szkolnictwa wyższego Nas oszukuje a jakość kształcenia jest niska - 90% tych twierdzeń to nieprawda. Jakie są podstawy żeby tak twierdzić i na czym miałoby polegać to oszustwo? Czy na tym, że po studiach … nie są przygotowani do rynku pracy? A może warto byłoby zadać sobie pytanie, do czego tak naprawdę mielibyśmy studentów przygotowywać? Po pierwsze - przyczyny szukałbym w polskiej gospodarce gdyż jest ona zbyt słabo rozwinięta strukturalnie, żeby dostosować do niej ofertę edukacyjną na masową skalę. Po drugie - zapotrzebowanie na określone zawody zmienia się bardzo szybko, a wykładowcy potrzebują jednak trochę czasu, żeby opanowywać nowe umiejętności w stopniu pozwalającym na przekazywanie wiedzy dalej. Po trzecie – nauka ma przygotowywać studenta na cały okres życia zawodowego, a nie tylko na aktualne trendy na rynku pracy. Remedium na to są oczywiście biura karier, czy wszelkie inne formy „sieciowania” absolwentów po to właśnie, by wchodzili w powiązania z rynkiem pracy.

    Wreszcie należy głośno powiedzieć, że to studenci przede wszystkim sami siebie oszukują, wierząc, że z dyplomem magistra jakiejkolwiek szkoły wkraczają w szeregi profesjonalnej kadry gospodarki czy w szeregi szeroko rozumianej inteligencji. Mówiąc brutalnie „nie każdy wół wejdzie do karety”. Źródło kryzysu tkwi także w szkołach podstawowych i średnich, która po prostu nie przygotowuje studentów do samodzielnego, aktywnego kierowania swoją karierą, rozwijania własnych zainteresowań i aktywnego udziału w życiu społecznym, tu – uczelnianym. 

code&design : Bartłomiej Mucha